Close

Asiapok

Asiapok
Projekt denko czyli zużywamy kosmetyki do dna

Czy zdarzyło Wam się kiedyś wejść do drogerii jedynie po żel pod prysznic, a wyjść z całą siatką zakupów? Czy na magiczne słowo ‚promocja’ w sekundzie stwierdzacie, że potrzebujecie nie jednego a 4 szamponów, 5 kremów do rąk, 3 pomadek ochronnych i wielu wielu innych kosmetyków?

Jeśli tak to jesteście zakupoholiczkami – witam w klubie ;) Wbrew temu co myśli się o kobietach kupowanie ubrań to dla mnie istna męczarnia. Zupełnie inaczej niż w przypadku godzinnych wizyt w Rossmanie, Astorze, Superpharm, czy innych drogeriach. Kupowałam na zapas najczęściej na promocjach, bo wiedziałam ile co kosztuje, co mi się bardziej opłaca.

Pewnego dnia postanowiłam zrobić porządek i spisać listę tego co mam, czego już nie powinnam kupować. Kiedy wszystkie wylądowały na stole z wrażenia usiadłam. Kiedy ja to wszystko kupiłam?! Co gorsza kiedy ja to zużyję?! Nie miałam pojęcia że kupując szampon na promocji 5 innych czeka na swoją kolej, żeli pod prysznic miałam  7, pomadek ochronnych naliczyłam 15 itd itd. To był ten moment, kiedy zrozumiałam, że muszę coś z tym zrobić. Kilka produktów po terminie ważnośći wylądowało w koszu, wiele rozdałam rodzinie i wysłałam w świat. Postanowiłam diametralnie zmienić sposób robienia zakupów i co ważne – wdrożyć minimalizm!

W międzyczasie oglądając wiele filmików na YouTube często spotykałam się z określeniem projekt denko. Jak się okazało polega on na tym, że dopóki nie zużyjemy zaczętych kosmetyków, czy tych, które już są w naszym domu i czekają na swoją kolej, nie kupujemy nic nowego. Dlatego kupujemy np. balsam do ciała dopiero w momencie, kiedy nasz ostatni pokaże denko – skończy się i wyląduje w koszu. Pozwala to uniknąć magazynowania produktów, zajmowania miejsca, którego często nie mamy, ale i marnowania pieniędzy, bo zamiast używać wyrzucamy.

Brzmiało ciekawie, więc postanowiłam spróbować. Od tego czasu minęły prawie 2 lata, a ja wykańczam ostatnie zmagazynowane produkty. Możecie sobie wyobrazić moje szczęście w momencie wyrzucania każdego pustego opakowania i pozyskiwania wolnego miejsca ;)

Drugą cenną zaletą projektu denko (poza zużyciem) jest świadomość tego, czego używam najwięcej i najszybciej. W moim przypadku nie ma miesiąca bez przynajmniej 2 szamponów i odżywek oraz kilku maseczek o czym możecie przekonać się poniżej.

 

Kwietniowy projekt denko – pielęgnacja

Projekt denko czyli zużywanie kosmetyków do końca

1. Dove go fresh – miniaturka ogórkowego antyperspirantu – miał bardzo przyjemny lekki zapach, chronił przed potem, jednak nie dorównał mojemu ulubieńcowi czyli nr 2

2. Garnier mineral 48h Protection – Cotton fresh – mój ukochany antyperspirant o przepięknym delikatnym zapachu, niezawodnie chroni mnie w przypadku stresu, wysiłku czy wysokich temperatur. Plusem jest ochrona ubrań przed zabrudzeniami, ochrona przed przykrymi zapachami, wilgocią , białym śladom i żółtym plamom. Używam od wielu miesięcy i kiedy tylko jedno opakowanie się kończy kupuję kolejne. 

3. Garnier  Płyn micelarny 3w1 – ten produkt zasługuje na osobną recenzję, więc napiszę krótko, że lepszego płynu do demakijażu nie używałam! Cudownie zmywa każdy podkład, cienie czy tusz, nie podrażnia, nie zostawia nieprzyjemnego filmu na oczach. Moja perełka i wielki ulubieniec. Polecam!

4. Soap&Glory Foam Call – żel do kąpieli i mycia ciała, który również doczeka się mojej recenzji w najbliższym czasie. Niezwykle wydajny, przyjemny słodki zapach, gęsty, nie przesuszał, tworzył gigantyczną pianę umilając każdą kąpiel. Jeśli tylko będę miała możliwość kupię ponownie.

5. Avon Sun Magic Tan – samoopalacz w musie do ciała – jedyny samoopalacz regularnie przeze mnie stosowany. Nadaje skórze ładny brązowy kolor, pachnie jak każdy taki produkt niestety, ale jego zaletą jest brak większych smug i przesuszenia. Kolor utrzymuje się około tydzień jeśli regularnie nawilżamy ciało.

6. Isana migdałowy zmywacz do paznokci – ten produkty chyba każdy już zna, jedna z Rossmanowskich perełek. Kupuję go zawsze na promocji za około 4zł, zmywa (a nie rozmazuje) każdy kolor, zawsze jest w moim paznokciowym pudełeczku. 

7. Bebe pomadka różana do ust – zużyłam ją niesamowicie szybko, ponieważ mocno nawilżała i regenerowała moje usta, przyjemnie pachniała, nie dawała koloru. Być może kupię ponownie jeśli zużyję pozostałe pomadki.

8. Benefit the Porefessional – baza pod makijaż minimalizująca pory. Kolejna zużyta przeze mnie miniaturka tego kultowego produktu. Baza jest ciekawa, jednak mam wrażenie że do wydjanych nie należy. Pory są optycznie zmniejszone i wygładzone, znacznie łatwiej rozprowadzić na niej podkład. Minimalnie przedłuża trwałość.

9. La Roche-Posay Anthelios 50+ – fluid z spf 50+ – kompletny bubel! Bielił mi buzię, makijaż się na nim rolował, ma bardzo dziwny, nieprzyjemny zapach.

10. Clinique repair laser focus – mój ulubiony krem pod oczy na noc, o konsystencji masełka. Świetnie nawilżał okolicę pod oczami, co do zmarszczek nie zlikwiduje ich już raczej nic, mimo to bardzo go lubiłam. Starczał mi na ponad rok. Nie kupię ponownie, ponieważ ciągle szukam swojego idealnego kremu pod oczy.

11. Ziaja Liście zielonej oliwki – oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca – ta maseczka jest fenomenalna! Pięknie nawilża, oczyszcza, uspokaja wypryski jeśli akurat jakieś mamy, do tego ten cudowny zapach no i cena! Mam nadzieję, że niedługo będzie je można kupić jako pełny produkt bo jest naprawdę cudowna i godna polecenia.

12. Skin Up Face Care – liftingująco-ujędrniający krem na dzień i na noc spf 8 – po 2 razach ciężko stwierdzić, czy dany krem jest dobry czy też nie, jednak mnie osobiście nie przekonał i nie zachęcił do kupna. Krem jak krem, zwykły i bez szału.

13. It’s Skin Pearl bright essential mask sheet – azjatycka rozświetlająca maseczka do twarzy – powiem Wam, że zbierałam się do niej wiele tygodni. Właściwie to nie wiem dlaczego, bo już po pierwszej minucie od jej nałożenia wiedziałam, że to coś wspaniałego. Maseczka rozjasniła i rozświetliła moją zmęczoną po chorobie twarz, skóra wyglądała zdrowo i promiennie. Gdyby nie jej cena i dostępność podejrzewam że używałabym jej raz w tygodniu.

14. Calvin Klein Euphoria – moje najukochańsze perfumy od lat. Zawsze mam w domu ich flakonik, kiedy tylko się kończą kupuję nowe. Jeśli zastanawiacie się czym pachnę to właśnie nią. Będzie post na jej temat, więc nic już więcej nie napiszę, poza tym, że pachnie obłędnie, bardzo kobieco i elegancko.

15. Próbki kremów do twarzy na noc – Collistar, Lancomei Artems –  podobnie jak w przypapadku kremu pod oczy ciągle poszukuję idealnego kremu do twarzy.

Jutro część druga z produktami do włosów, część trzecia – kolorówka wkrótce.

Używałyście tych produktów, macie swoich faworytów, a może polecicie mi coś innego?:) Jak wygląda Wasz kwietniowy projekt denko? Czekam na komentarze i życzę Wam miłego dnia.

 

Leave a comment

Facebook plugin is not configured. Please add a website for the facebook comments and a number of comments from the Dashboard > Suarez > Additional Options > Facebook.

  • Asia
    19 maja 2015

    Asia chyba tez bede musiała zrobic „akcje denko” bo mam coraz więcej rzeczy a coraz mniej używam a to zmobilizuje mnie do wykończenia reszty produktów

    • Asia Pokraczyńska
      26 maja 2015

      Koniecznie! to jest naprawdę świetny sposób na wykończenie każdego zaczętego opakowania i zrobienia miejsce na nowe kosmetyki;)

  • Bardziejmilo
    11 maja 2015

    ooo nr 2 właśnie zakupiłam, zobaczymy czy i ja się z nim polubię : )

    • Asia Pokraczyńska
      19 maja 2015

      I jak się sprawdza Garnier, co o nim myślisz po tygodniu używania?

  • Carolinee.ee86
    9 maja 2015

    Bardzo ciekawy post Asiu… I wlasnie po rodukatach uswiadomilam sobie ze mamy chyba taka sama cere – z tendencja do blyszczenia i rozszerzonymi porami? Ja wciaz szukam „swojego” plynu micelarnego ktory zmyje bez problemu tusz do rzes… Bo mam kolejny ktory jest bez szalu ale „akcja denko” byc musi :) wiec skusze sie na ten od Garniera. No i jeszcze chyba na baze pod makijaz skoro pory sa mniej widoczne i wygladzone bo mam obecnie z Mac factor ale szalu nie ma chociaz makijaz na nim trzyma sie rewelacyjnie ale pory raczej bez zmian. Brawo za wpis… Jak dla mnie 100% sukces… Debiut sie udal.

    • Asia Pokraczyńska
      10 maja 2015

      Bardzo dziękuję, każdy taki komentarz motywuje mnie do dalszego działania :) Moja cera jest normalna z mieszaną strefą T, chociaż od zmiany diety mam wrażenie że powoli staje się cerą suchą :/ przeszłam przez wiele płynów micelarnych, droższych, tańszych i dopiero Garnier zaspokoił moje potrzeby. Idealnie wszystko zmywa, podkład Revlon, MAC, Double Wear, wszystko schodzi. To samo w przypadku mascar, nawet So cuture Loreal, którą ciężko czymś zmyć, wystarczy dłużej przytrzymać płatek nim nasączony i wszystko się idealnie rozpuszcza :) do tego jest bardzo wydajny, starczy mi na około 3miesiące.

  • TakaJa
    9 maja 2015

    ZdaRZyło ;)

    • Asia Pokraczyńska
      9 maja 2015

      Dzięki za czujność, poprawione ;)

  • Baśka
    9 maja 2015

    Numery 3 i 6 to moje perełki za grosze. Zawsze do nich wracam. I przekonałas mnie do wypróbowania fioletowego antyperspirantu z garniera. Będzie mój. :)

    • Asia Pokraczyńska
      9 maja 2015

      Dokładnie tak :) Antyperspirant jest naprawę skuteczny i chyba nawet aktualnie na promocji w Rossmanie :)

Your name
Your email address
Website URL
Comment

%d bloggers like this: